http://dzieciom.pl/wp-content/uploads/2015/07/FDZzP_logo.jpg

Maj, czerwiec, lipiec 2022 r.

Maj, czerwiec, lipiec 2022 r.

Podnoszę się smiley

 

 

Mamy trochę poplątaną rzeczywistość. A mianowicie... dzieci nie wolno nawet skrytykować, a jednocześnie pozwalamy na to aby niszczyć ich rozwój np. dzieci na lekcjach zamiast się uczyć, to rozmawiają lub są zajęte  telefonem, całkowite lekceważenie Nauczyciela i edukacji i nic się z tym nie robi yes Rodzic się "znęca", ponieważ wymaga aby dziecko się uczyło, czy też posprzątało łaskawie swój pokój, ale NIKT... nie widzi faktu, że np. dziecko znęca się psychicznie nad rodzicem ... nie chcąc wykonywać rzeczy o które jest poproszone lub gdy robi coś czego wie, że nie wolno robić. Piszę o przypadku gdy robi to świadomie i doskonale zdaje sobie sprawę z faktu, że to denerwuje rodzica, a pomimo tego, a nawet wręcz dlatego jest po prostu złośliwe. Podobna sytuacja ma się w szkole, czyli w przypadku gdy Nauczyciel próbuje nie dać sobie wejść na głowę, to zaczynają się złośliwości, a nawet skargi na Niego. Czy my dorośli mamy za mało na głowie, aby jeszcze dodatkowo znosić takie fochy rozkapryszonego dziecka??? Już pisałam, że dzieci są różne i także pisałam przykład typu, że np. mamy sytuację, że dziecko złośliwie sobie przesuwa na stole szklankę i... mówimy "Proszę nie przesuwaj tej szklanki" i jedno dziecko posłucha i spełni prośbę, a drugie będzie nadal przesuwać wink Nadmierną dobrocią można czasem zrobić więcej złego, aniżeli jak to jest obecnie nazywane "znęcaniem się". Po drugie doszłam do wniosku, że... czasem "Coś (dana sytuacja) nie jest problemem dopóki nie stworzy się z tego problemu" np.dziecko dostało klapsa na pupę i sytuacja dla Niego nie była tak naprawdę żadnym przeżyciem i ledwo poczuło to klepnięcie przez ubrania, ale "KTOŚ" nagle zaczyna uświadamiać "Mama się nad Tobą znęca. Nie może tak robić" i w tym przypadku sugestia sprowadza podatny umysł na zupełnie inny tok myślenia i się robi tzw. afera smiley i... bardzo proszę bez wyciągania zaraz wniosków, że każę bić dzieci, bo jestem daleka od tych metod, ale bywa, że WSZYSTKO inne zawodzi i co wtedy??? Ja byłam dzieckiem, które nie trzeba było prosić o posprzątanie, np. przychodziły święta to sama od siebie piekłam ciasto, myłam okna, czy też wszystkie kryształy z półek, a niektórych można tysiące razy prosić i błagać... brak reakcji. Miałam wtedy poniżej 19-u lat, czyli mniej więcej tak jak moja córka, ale ją trzeba do wszystkiego mobilizować. Ostatnio okazało się, że nadal nie rozumie czasownika "to be" i zwrotów "I am, you are,... itp". Proszę "przynieś kartkę". Niechętna ociąga się i zaczynają się foszki. Idzie w końcu po tą kartkę, ale złośliwie długo jej szuka. W efekcie końcowym zapisuje, to o co proszę (dosłownie kilka słów) i mówi "To ja o to miałam te fochy" i się śmieje sama z siebie mówiąc "przepraszam" wink "Człowiek jest tylko człowiekiem" cały czas to powtarzam. A w obecnych czasach to ze wszystkiego robi się zaburzenia, co by nie było to tym biednym ludziom wciska się zaraz, że ma jakieś zaburzenie... to jest chore wink Natomiast na Instagramie... wszystkie profile z teoriami na życie od razu blokuje. Każdy niech sobie żyje jak ma ochotę. Jeśli Ktoś musi aby być szczęśliwym kupić buty za 1500 zł to nie oznacza, że ja muszę to samo, bo mi wystarczają za 70 zł zakupione w sklepie Biedronka i chodzę w nich drugi sezon i jestem nimi zachwycona.

 Podam pewien przykład np. mamy sytuację w której dziecko lat 9 prosimy i błagamy aby przepisało jedną linijkę tekstu, ale się zaparło i "NIE". Najpierw... grzecznie prosimy, a nawet błagamy. Następnie próbujemy zmobilizować poprzez obiecane nagrody i nie pomaga. Kolejna rzecz, to jakiś zakaz np. zabieramy na cały dzień telefon, niestety też nie pomaga. A więc kombinujemy nadal aż w końcu np. mówimy, to "jak nie napiszesz tej jednej linijki, to spędzisz całą noc w łazience". Oczywiście nie napisało, a więc... musimy być konsekwentni, ale mówimy "Jak przepiszesz tą jedną linijkę to pójdziesz spać do swojego łóżka". Oczywiście my się denerwujemy, że to nasze biedne dziecko jest w tej łazience, a więc po chwili schodzimy sprawdzić, czy już zapisało. Wchodzimy do łazienki i... co widzimy? Nasze dziecko śpiące na dywaniku łazienkowym :-) Ręce opadają. Pytanie w tym przypadku "Kto się znęca nad dzieckiem... rodzic, czy dziecko samo nad sobą?" Ktoś powie "Ale po co się ten rodzic uparł, że to dziecko musi to przepisać? Odpuścić". Naprawdę? A więc nie chce pisać, chce czytać, nie chce liczyć... a więc "NIC NIE MUSI" Pytanie tylko "do czego to nas zaprowadzi?". Myślę, że w obecnych szkołach jest niejednokrotnie spory problem z samym zdyscyplinowaniem dzieci, a co dopiero mówić o uczeniu.

Jeśli w temacie Łukasza i integracji, to czasem zastanawiam  się "o jakiej integracji mówimy?" ...skoro nawet dzieci zdrowe nie są zintegrowane, ponieważ kazde znich jest ze swoim telefonem :-)

Moje dzieci przebywając dłuższy czas w domu funcjonowały wręcz idealnie, ponieważ była... współpraca, otwartość, zaangażowanie, bezproblemowe uzgadnianie zasad i dostosowywanie się... Problem zaczynał się zawsze i nadal jeszcze się zaczyna w przypadku Andżeliki po powrocie do szkoły. Ostatnio była kolejna lekcja o przemocy i oczywiście różne rady i namiary gdzie prosić o pomoc. Zasatanawiam się się kiedy w końcu będzie lekcja na temat... obowiązujących obowiązków dzieci, bo mam odczucie, że one nic nie muszą... idą do tej szkoły bo idą, tam cały dzień z telefonem, ewentalnie odstawią na jedną lekcję u bardziej konsekwentego Nauczyciela, powrót do domu i nie robią nic oprócz spędzania czasu z telefonem. SUUUUPER przygotowanie do dorosłego życia ;-) My jako dorośli mamy dwa wyjścia, albo... darować sobie i robić wszystko kosztem własnego życia, albo wchodzić w konflikt z prawem, gdyż każda forma nacisku jest łamaniem prawa. Szczerze to mnie irytuje, gdy ja jestem z Łukaszem po 24h na dobę, a w międzyczasie ogarniam też inne rzeczy i nie mam nawet czasu na umycie zębów, a drugi ...

Obowiązujące prawo nie sprzyja w żaden sposób korzystnie na wychowywanie dzieci co widać nawet w szkołach... zero zasad i wymagań

 

Jeśli w swoim życiu… 

-mieszkasz w odpowiednim terenie, gdzie są dostępne najważniejsze rzeczy potrzebne człowiekowi, czyli np. jedzenie, woda, ciepły dom 

-żyjesz w czasie pokoju, czy też w czasach wolnych od epidemii lub innych zagrożeń 

A przede wszystkim… jesteś w pełni zdrowy Ty i członkowie Twojej rodziny to… 

Reszta to co Ciebie w życiu spotyka, to nie są problemy, a zwyczajne… doświadczenia życiowe tzw. codzienność życia

Do określenia "Problem" zaliczam wszelkie zdarzenia, których nie możemy zmienić i na które tak naprawdę nie mamy wpływu lub ten wpływ jest nieznaczny.

Są rzeczy, które człowiek dostaje dosłownie w prezencie i tego nie docenia. Ja... praktycznie wszystko przez całe życie muszę zdobywać czasem bardzo mozolną pracą.

 

heart Wszystko co pisze na tej stronie to są...

moje odczucia, moje doświadczenia, moje wnioski...

których nikt nie ma prawa mi podważać, ponieważ...

to jest to co ja odczuwam w wyniku wieloletnich doświadczeń,

a one są niestety jakie są, być może kiedyś się zmienią :-) 

 

01.V (niedz.) Łukasz zasypia może godz. 4:00 i wstaję aby sobie coś porobić, ale słyszę "Mamo trzymaj tak", a więc kładę się obok ćwicząc na Duolingo, ale niestety zasypiam. Budzę się dopiero godz. 10:00. Odgrzewam herbatę i siadam popisać na stronce. 

Dzień mamy taki trochę chaotyczny. Godz. 12:10 siadam obok Łukasza i przepisuję zdania z j angielskiego z Duolingo. Godz. 14:40 Andżelika odpytuje mnie z biologii korzystając ze swoich notatek, które zrobiła z obecnego podręcznika ",,,,,,,,,,,,,,,,,,,,", a potem bierzemy jakieś starsze notatki z historii z podręcznika dla kl. 5-ej i najpierw odpytuje mnie, a potem ja ją. Notatki były robione w 2018 r. i pięknie obrazują jak bardzo od tego czasu poszła do przodu, ponieważ widoczny w nich totalny chaos, a to oznacza, że było słabe rozumienie czytanego tekstu np.

-pyt. Jakie zamieszkiwały w Rzeczpospolitą? -odp. W Rzeczpospolitą zamieszkiwały na wschodzie Litwini i Rusini, a na północy Niemcy. W dawnej Polsce mieszkali także Tatarzy i Żydzi.

-pyt. W jaki sposób panowała tolerancja? -odp. Nie przeszkadzały im odmienne zwyczaje i religia.

-pyt. Co powstały i w którym wieku? -odp. Powstały utwory polskie w XVI w.

-pyt. Dlaczego w Polsce nazywano złotym wiekiem w XVI wieku? -odp.. W XVI wieku nazywano w Polsce złotym wiekiem, ponieważ czasy, w których gospodarka i kultura tak wspaniale się w Polsce rozwijały

Na podstawie tych notatek z 13.IX.2018 r. możemy stwierdzić, że zdecydowanie widać brak rozumienia czytanego tekstu sad

Następnie czytam hasła z kart "Prawda fałsz" i obie zgadujemy odpowiedzi i na koniec Andżelika odpytuje mnie ze zdań w j. angielskim spisanych z Duolingo. Pasuje mi taka formy pracy, ponieważ wymusza myślenie, a przy okazji wyłapuje braki co pozwala się nad nimi skoncentrować. Koniec naszej pracy godz. 17:00. Andżelika idzie dać jeść zwierzętom, a przy okazji bawi się ze swoimi oswojonymi kotami, a potem w domu relacjonuje zachowania kotów, który jaki jest i jak reaguje na różne sytuacje wink Godz. 17:40 siedząc obok Łukasza przepisuję zdania z j. angielskiego, a potem trochę zabiegów pielęgnacyjnych. Wieczór taki trochę kiepski, Łukasz też tak różnie, a więc godz. 21:30 oglądamy dwa odcinki filmu pt. "Trzej Muszkieterowie", a przy okazji trochę przepisuję j. angielski. Potem przysypiam na 1 h. Godz. 1:00 w nocy Łukasz chce aby Jemu odgrzać obiad, także schodzę do kuchni i przy okazji poświęcam 30 minut na umycie naczyń. Potem siadam obok Łukasza i trochę przepisuję zdania w j. angielskim. Godz. 4:30 Łukasz... liczy, to chyba taki sposób na wyciszenie, zresztą sama na to nakierowałam. Niestety zmęczenie powoduje, że nawet to liczenie po prostu mnie drażni, a więc mówię "Licz ciszej, bo mi głowa pęknie" i liczy nadal ale szeptem.

Godz. 4:30 przez szczelinę nie zasłoniętego do końca okna widać, że się rozjaśnia. Łukasz pomimo tego, że ziewa i widać, że jest śpiący to sztywno siedzi i upomina się o filmiki na YouTube mówiąc "Oczka na niebieski telefon tak". Godz. 4:50 trzymam telefon z filmikiem pt. "KERWHIZZ", a Łukasz nawet na niego nie patrzy tylko na zegarek.

Niestety także bolą mnie nogi i gdybym wstała i pochodziła to byłoby inaczej. W końcu godz. 4:50 schodzę chociaż na chwilę do kuchni aby odgrzać sobie herbatę, a przy okazji biorę pasek czekolady. Po powrocie mówię "Łukasz śpij, bo zrobię o 7-ej pobudkę". Godz. 5:05 robię na telefonie notatkę w notatkach Google, bo ostatnio stwierdzam, że to najlepsza metoda zapisywania informacji, ponieważ siadając do komputera mam ją dostępną i łatwo skopiować, a poza tym telefon zawsze jest pod ręką i dość często w niego zaglądam np. na wiadomości, czy też na odzież w bonprix, gdzie w ostatnim roku zaopatrzyłam się w sporą ilość odzieży, a przede wszystkim sukienki i buty… kozaki i botki. Uwielbiam buty smiley Stare niestety uległy zniszczeniu z leżenia, a mianowicie złuszczyły się. Drugie miałam jeszcze kupione za czasów panieńskich w domu gdy mieszkałam w Wojciechowicach, czyli mnóstwo lat i też uległy zniszczeniu, być może dlatego, że nie były smarowane.

Godz. 5:10 Łukasz w końcu układa się do snu i zasypia. Na płycie kończą się piosenki i nastaje błoga cisza, tylko ptaki słychać. Godz. 5:25 Łukasz wybudza się i mówi "nie już starczy", ale nie wiem o co chodzi, a potem liczy, śmieje się i ponownie zasypia, a na moich nogach na wysokości ud kładzie się nasza kotka Blusia.

Są momenty, że zachowania Łukasza bardzo mnie irytują, ponieważ wiem, że to nie do końca jest w wyniku autyzmu, ale też cech charakteru typu np. upór, złośliwość i lenistwo.

W ciągu dwóch (31.IV i 1.V)  przepisuję zdania w j. angielskim na 6-u stronach drobnym pismem linijka pod linijką, a także uzupełniam 5 stron w zeszycie. w międzyczasie fotografuję strony w zeszytach z opisów minionych dni z przeszłości, ponieważ długopis z czasem zanika. Chciałam skanować, ale brak czasu i wdjęcia będa szybciej. Mam takich zapisanych zeszytów ok 12-u

02.V (pon.) Budzę się godz. 8:00. Wstaję godz. 8:30 i... wrzucam jakieś pranie, robię herbatę, biorę pasek czekolady i siadam do komputera chwilę dochodząc do siebie. Godz. 9:30 uzupełniam na stronce opis niedzieli. Godz. 11:20 wstaje Andżelika i budzi Łukasza. Ja pozostaję przy komputerze i uzupełniam zeszyt z j. angielskiego... przepisując dosłownie całą książkę + to co na lekcji + tłumaczenia uzupełniające z innych źródeł. Z obecnego roku mam ok 5 zeszytów, albo i więcej, ponieważ pisanie ułatwia mi zapamiętywanie. Andżelika w tym czasie włącza muzykę i siada obok Łukasza, a potem włącza bajkę pt. "Ratunku jestem rybką". Godz. 13:00 wchodzę do pokoju Łukasza i mówię "cześć Łotr", a Łukasz na to " Cześć mama". Następnie Andżelika schodzi na śniadanie, a ja zostaję z Łukaszem, który mówi "podkolanówki czarne nowe nie stare, buty czarne lakierowane". A chodzi o to, że Łukasz ma kolekcję lakierowanych butów szpilek i balerin i od czasu do czasu życzenie, abym ja lub Andżelika założyła podkolanówki i któreś z butów, a także aby puścić na nie światło np. z telefonu i... najpierw pokazać piętę, potem czubki i na koniec boki. Aby nie było zbyt łatwo mówię "Jest godz. 13:30, a ja założę o godz. 13:35". Za chwilę słyszę "Mama wstać tak, mama nie przeszkadzaj telefon", a więc pytam "O której mama ma wstać?". Łukasz podaje poprawnie godzinę "13:35", a więc tłumaczę "Jest godz. 13:32, a mama ma wstać godz. 13:35, to ile jeszcze minut musisz poczekać? Ile minut jeszcze brakuje?" i słyszę odpowiedź "dwa". Wyrabiam tym nawyk cierpliwości i podporządkowania i na razie jest to jest parę minut, bo dłużej nie wytrzyma, ale z czasem czas będę wydłużać... w pierwszej kolejności muszę wypracować samą "zasadę takiej zależności czasowej". Następnie tłumaczę, że… ubiorę, ale pod warunkiem, że Łukasz będzie miał cały dzień dobry humor, bo inaczej to już nigdy nie założę (oczywiście wiem, że to niemożliwe) :-) Godz. 13:35 Łukasz powtarza po mnie "mamo odłóż telefon i zeszyt, ponieważ jest już godz. 13:35, a obiecałaś że o tej godzinie założysz szpilki". Następnie według życzenia Łukasza zakładam czarne podkolanówki, a potem po kolei ubieram z Jego kolekcji szpilki… białe, pomarańczowe, miętowe, żółte i czarne :-) Tym razem nie dość, że oświetlam lampką z telefonu to jeszcze dodatkowo lampką z biurka. Potem podobną zasadę stosuję, gdy Łukasz chce aby jemu zawinąć rękę i powtarza m.in. zdanie "Mamo wstań i popraw mi zabezpieczenia ręki, ponieważ rozwinęło się, a więc trzeba poprawić moją lewą rękę, ponieważ obiecałaś o 14.15, a już jest 14.16, czyli 1 min po czasie". W międzyczasie czytam trzy strony zapisanych przez Andżelikę zagadnień z historii dla kl. 5-ej. Godz.14:16 schodzę zrobić dla Łukasza zapiekanki, a przy okazji myję naczynia łapiąc w biegu kanapkę i jedną zapiekankę i idę do Łukasza, a Łukasz zamiast zjeść śniadanie, to… chce czarnuszkę i dropsy Ups. Daję sądząc, że potem chętnie zje śniadanie, ale nic z tego. Andżelika sama od siebie czyta w Wikipedi o Zygmuncie Luksemburskim i dopytuje o znaczenie słów " Utopijny pomysł, wygórowane ambicje, wysoka inteligencja". Bardzo często podczas czytania np. swoich podręczników prosi o wytłumaczenie różnych słów. Godz.15:30 po drobnych kombinacjach i chęci wykorzystania leżącej obok butelki z ketchupem do niecnych czynów, ale wyłapuję ubiegając z pomocą córki realizację niecnego zamiaru :-)

Andżelika siada w końcu po licznych upomnieniach ćwiczy na Duolingo i nie na długo bo szybko skasowała 5 żyć. A potem tłumaczę... popatrz w 4.5 h od 11-ej do 15:30 ty zjadłaś śniadanie i powiesiłaś pranie, a ja w tym czasie… przepisywałam j. angielski, uzupełniałam opis na stronce, umyłam naczynia, zrobiłam zapiekanki i przeprałam kilka rzeczy ręcznie. Godz 16:00 sprawdzam Andżelice 10 zadań zrobionych z podręcznika dla kl. 5-ej i mamy m.in. duże liczby na osi liczbowej. Zadanie zrobione częściowo niepoprawnie, a więc tłumaczę i jedno poprawiam, a drugi przykład poprawia sama. Tego dnia tłumaczę także co to jest... cyfra dwu i trzy cyfrowa i na czym polega obliczanie jej sumy; czym się różni cyfra od liczby; przypominamy sobie cyfry rzymskie i arabskie i zasadę ich tworzenia, aczkolwiek zawsze to muszę sobie przypomnieć i poukładać na nowo w głowie aby ponownie zrozumieć zasadę ich tworzenia; na koniec co to są... tysiące, dziesiątki, setki, i jedności… sporo tego :-) Poprawa i omówienie 10-u zadań trwa ok. 1.5 h. W międzyczasie Łukaszowi czytam pytania i odpowiedzi z historii dla kl. 5-ej zrobione przez Andżelikę w sierpniu.2018 r. i było fatalnie np. 

-Na co zbudowano po pożarze domach starych? -odp. Na ich miejsce zbudowano nowe fabryki i kamienice

-Jakim źródłem historycznym jest ważne od 100 lat -odp. Ważny źródłem historycznym od 100 lat są nagrania dźwiękowe i filmowe

-czym zajmuje się fotograf? -dp. Fotograf zajmuje się zdjęciami przedmiotycznych i miejscach, w których zostały one znalezione

 

Wieczorem Łukasz chce aby odgrzać zapiekanki, a więc odgrzewam. Andżelika ma czas wolny i wychodzi na dwór do swoich kotów. A ja obieram ziemniaki, wieszam kilka wypranych rzeczy, smaruję plecy Łukasza bo ma wysypkę, prawdopodobnie pw wynik zmiany proszku, a w międzyczasie piję herbatę. Łukasz znowu chce abym ubrała stare beżowe podkolanówki i buty, a więc w zamian proponuje chociaż uzupełnienie dwóch krzyżówek :-) 

Nie chce, to ja też "nie" i tłumaczę dlaczego :-) 

Godz. 18:15 spisuje zdania z telefonu z j. angielskiego z Duolingo i zapisuję 1 i ⅓ strony, ale ciężko się pisze, ponieważ Andżelika czyta biologię, Łukasz liczy i rozprasza mnie to. Łukaszowi w końcu nie bardzo pasuje, że obok siedzi Andżelika, a nie mama i jeszcze do tego czyta, a więc tłumaczymy, że jeszcze jedna strona i idziemy robić obiad. Następuje cisza, także też akceptacja. Godz. 19:30 - 20:15 robię na szybko obiad myjąc jednocześnie naczynia. Godz. 20:50 znowu spisuje zdania z j. angielskiego, a Andżelika nadal czyta tematy z działu "Układ oddechowy" w swoim podręczniku "Biologia na czasie kl.2 dla Liceum i Technikum". Godz. 21:30 Andżelika odpytuje mnie ze zdań w j. angielskim (ok. 40-u łatwych zadań). Godz. 22:00 oglądamy dwa odcinki filmu pt. "Trzej Muszkieterowie"

 

03.V (wt.) Pisze notatkę z minionego dnia wieczorem i już oczywiście nic nie pamiętam. W każdym bądź razie noc taka sobie, a sen przerywany. Łukasz zasypia może godz. 5:00? Ja jeszcze chwilę leżę, a potem wstaję i na moje miejsce kładzie się Andżelika. Następnie robię herbatę, ponieważ nie mam kawy i siadam do komputera. Planuję popisać z j. angielskiego, a potem usiąść do maszyny ale czując brak chęci postanawiam 1h poświęcić na czyszczenie telefonu ze zbędnych obrazów, a potem przeglądam na dysku różne zeskanowane materiały sprawdzając, gdzie co jest, ponieważ muszę do tego wrócić, a tym samym do uzupełniania strony, ponieważ bardzo zaniedbałam :-) 

Niestety jest już godz. 10:00, a więc schodzę jeszcze chociaż na godzinę cokolwiek pozszywać z czekającej ogromnej sterty i m. in. łatam podarty  przez Łukasza pokrowiec na materac, ale najpierw muszę trochę ogarnąć kuchnię. 

Godz. 10:30 budzi się Andżelika, a po 11-ej budzi Łukasza. Łukasz ostatnio nie chce jeść zwyczajnych kanapek i ogólnie niechęć do śniadań… nie mam pojęcia dlaczego? 

Dzień taki trochę gorszy jak na ostatnie czasy, a szczególnie porównując do dnia poprzedniego, ponieważ… wszyscy rozkojarzeni. Pomimo tego Andżelika robi 10 zadań z matematyki dla kl. 5-ej, a potem czyta swój podręcznik z biologii, a w międzyczasie rozmawiamy na różne tematy. Ja natomiast powtarzam zdania z j. angielskiego. Godz. może 18:00 robię naleśniki z serem. Godz. 20:30 mówię córce aby trochę poszła do swojego pokoju, bo praktycznie cały czas siedzi z nami co w moim odczuciu jest trochę męczące dla wszystkich. Jak pracuje i chodzi do szkoły, to jest zupełnie inaczej, bo jednak pół dnia jej nie ma. 

Włodek musiał iść do pracy i też pogoda w tym roku nie sprzyja roślinom, a więc jest "problem", ponieważ sytuacja w której nie mamy wpływu na pogodę. Godz. 23:30 Andzelika ogląda z Łukaszem bajkę, a ja uzupełniam opisy dni na stronce.

 

"Łukasz chce spaghetti", a więc tłumaczę, że tak to nie będzie, że On dostaje wszystko co chcę i spełniamy jego zachcianki, a On od siebie nic nie daje i głupiej krzyżówki nie chce rozwiązać, a do tego krzyczy i kombinuje. 

Liczę na to, że Łukasz w końcu zrozumie, że metody, które stosuje po prostu się nie sprawdzają i zacznie postępować w inny sposób. 

 

ale ja będąc z boku podsypiam. Niestety trochę kombinuje budząc mnie tym samym może ok. godz. 4-ej?

04.V (Sr.) Godz. 23:30 Andżelika ogląda z Łukaszem bajkę, a ja uzupełniam opisy dni na stronce. Godz. 1:00 wracam do Łukasza. Włączam na Jego życzenie bajkę pt. "Rybki z ferajny" i zasypiam. Godz. 2:00 zostaję zbudzona kombinacjami Łukasza. godz. 3:00 czytam m.in.książkę z serii... Kto mnie przytuli? pt. "Piesek na medal". Czasem zadaję pytanie retoryczne, czyli "Gdzie piesek szafir jedzie z rodziną?" -"Piesek szafir jedzie z rodziną do babci". Na Łukasza życzenie przynoszę owoce i je... całe jabłko, kawałek pomarańczy i całą większą śliwkę. Chce także marchewkę, ale nie ma. Godz. 5:00 Łukasz sam od siebie układa się do snu, a więc gaszę lampkę będącą obok, ale pozostaje zaświecony globus i ściszam muzykę. Zastanawiam się, czy wstać i coś porobić, czy chwilę się przespać? Ale czując spore zmęczenie postanawiam pozostać w łóżku. Aby za długo nie spać ustawiam budzik na godz. 7-ą, ale gdy dzwoni, to w amoku snu wyłączam. Budzę się 8:30 i 15 minut leżenia. Potem schodzę do kuchni aby zrobić wodę z cytryną i miodem, a przy okazji wkładam pranie. Godz. 9:15 włączam muzykę na YouTube i uzupełniam opisy minionych dni. Godz. 10:20 szybka kąpiel, a potem przygotowuję na dwie blachy zapiekanki i jedną wkładam do piekarnika, a druga pozostaje dla Łukasza. w międzyczasie myję jakieś naczynia, ścieram suchą bułkę na bułkę tartą i przy okazji łapię stojąc kanapkę. Godz.11:00 budzę Andżelikę, a ona Łukasza. Godz. 11:30… 15-minutowa prezentacja butów obiecana w nocy i obowiązkowo ubieram podkolanówki, a potem w rytualnej kolejności buty, które podświetlam swiatłem. Godz. 11:45 chwila odpoczynku i robię kawę, ale niestety standardowo nie piję. Godz. 12:35 omawiam z Andżeliką zapisane przez nia w 2018 r. zagadnienia z histori na podstawie podręcznika dla kl. 4-ej. Przy okazji poprawiam błędnie wpisane zdania i tłumaczę słowa, których nie zna pokazując dodatkowo w Internecie np. brona, pług, gramofon, ... (tego było więcej, ale nie zapisałam). W godz. 14:00 -14:40 "Prawda fałsz" i także omawiamy dodatkowo różne słówka np.  waran, płazy, gady, jaszczurka, ssaki, systematyka zwierząt, itp. Godz.15:10 Andżelika odpytuje mnie z j. angielskiego -jedna strona ok. 35 krótkich zdań. W godz. 15:25 -16:35 sprawdzam 10 zadań zrobionych z matematyki i tym razem m.in. mamy pojęcia... (.....) , a na koniec "jedności tysięcy, jedności dziesiątek" i tu na temat zapisu mamy odmienne zdanie z Włodkiem. Oczywiście moja racja ;-) Godz.17:00 Łukaszowi zapiekam zapiekanki przygotowane rano i podaję, a sobie odgrzewam z dnia wczorajszego naleśnika i chwila czasu wolnego. Łukasz w tym ogląda bajki z serii "Masza i Niedźwiedź" i też jest trochę sam w pokoju. Andzelika robi swoje obowiązki na dworze, a potem czyta tematy w podręczniku z j. polskiego. Godz. 20"10 oglądamy dwa odcinki filmu pt. "trzej Muszkieterowie". film trochę za trudny dla Andzeliki, także w międzyczasie dopytuję o szczegóły i niezrozumiałe sytuacje, co mi z kolei urywa wątki, a więc w końcu upominam "Oglądaj, a nie gadasz":-) Łukasza ma dzień wyjątkowo spokojny, ale wieczorem trochę gorsze humorki. w nocy upomina się o owoce i je jabłko. Goodz. 3:00 czytam... Łukasz układa się do snu, a ja chce jeszcze poćwiczyć na Duolingo, ale zasypiam ?

 

05.V (czw.) Noc kiepska i w sumie to nic z niej nie pamiętam, bo byłam w jakimś amoku sennym. Łukasz chyba nie spał wcale, a ja zasypiałam i budziłam się naprzemiennie. Trochę kombinował. Człowiek zmęczony i senny, a więc i reakcje bardziej pobudzone. Godz. może 7:30 budzę się. Łukasz wciąż nie śpi i chyba nie spał wcale. Potem leżymy i słuchamy muzyki, a potem na życzenie Łukasza włączam bajkę pt. "Masza i Niedźwiedź, a także czytam tematy w podręczniku z historii dla kl. 4-ej. Zamierzam się tak oczytać, że w końcu zapamiętam informacje :-) Godz. może 11:30 Łukasz zasypia i tak nie bardzo wiem co robić... czy budzić? Czy dać pospać? ale w końcu wstaję, robię kawę i zabieram się za porządkowanie m. in. myję naczynia, składam odzież i prasuję. Godz. 15:20 siadam przy Łukaszu i robię zadania na Duolingo, ale oczka się zamykają, pomimo tego zaliczam jakiś poziom. Na szybie dudni deszcz, a z odtwarzacza  słychać dość głośno włączoną muzykę :-) Najpierw utwór Agnieszki Chylińskiej, a potem Sinead o Connor. Słucham jednocześnie opisując miniony dzień :-) Nagle w głośnikach cisza, a więc włączam ponownie tą samą płytę. Pilot jest zawsze obok mnie, bo jak zniknie to… afera

 

Andżelika po godz. 24-ej nie może wyjść z naszego pokoju i wciąż gada, co nie pasuje Łukaszowi, a więc mówi "Andżelika wyjdź". W końcu ustalam, że jest 24:20, a Andżelika wyjdzie 24:25. A ona nadal gada, a więc przypominam "jutro idziesz do pracy". "No faktycznie" - odpowiada :-) Andżelikę trzymam na dystans, ponieważ była taka potrzeba, aby nie weszła mi na głowę, ale… my się naprawdę w obecnym czasie wręcz fenomenalnie dogadujemy i w moim odczuciu jest pomiędzy nami wieź. Zresztą nawet sama Andżelika powtarza "ja nie wiem dlaczego, ale ja Ciebie lubię". No cóż czasem spędzamy ze sobą praktycznie całe dnie :-)

 

06.V (piąt.)  W nocy Łukaszowi pokazuję filmiki na YouTube, ale bolące nogi nie dają leżeć w końcu wstaję chociaż na chwilę zrobić sobie herbatę. Łukasz zasypia godz. 3:00. Budzimy się godz. 9:00 i Łukasz rytualnie ogląda bajki "Masza i Niedźwiedź". Gdy schodzę na dół to od razu woła "mama trzymaj tak", a więc ja już w stresie, bo nawet kanapki nie mogę spokojnie zrobić. Fakt, że Łukasz mnie od razu woła powoduje, że latam góra - dół :-) Praktycznie za każdym razem gdy schodzę, to myję kilka naczyń, a dzięki temu po kilku zejściach mam umyte wszystkie naczynia :-) W kuchni robię herbatę i kanapkę i wracam na górę. Godz. 11:15 siadam obok Łukasza opisując w telefonie miniony i poprzedni dzień. Godz. 12:20 -13:40 ćwiczę na Duolingo. Łukasz w tym czasie ogląda bajkę pt. "Lilo i Stich". Poranek spokojny, a więc w ramach odpoczynku siedzę obok Łukasza i piszę :-) Uff co za luksus cheekyGodz. 14:00 1h ogólnego usuwania nadmiernej ilości kurzu m. in. z podłogi. Godz. 15:00 prasuję, ale Łukasz trochę niespokojny także siadam na ok. 20 minut obok niego, a potem powrót do prasowania. Godz. 16:00 wraca Włodek z Andżeliką i chwilę rozmawiamy. Godzina może (17:20?) po sugesti córki, że w ramach odpoczynku kładzie się obok Łukasza rzucam propozycję "idę na rower". Andżelika na to, "ale najpierw zrobię swoje obowiązki". Niestety jak już wyjdzie to ciężko jej wrócić. A ja w efekcie końcowym stwierdzam, że lepiej mi  popisać z j. angielskiego. Godz. 18:30 Andżelika zostaje z Łukaszem, a ja schodzę spożyć spaghetti zrobione poprzedniego dnia przez Włodka, a przy okazji grzeję porcję dla córki, a potem… Łukasz chce śniadanie, a więc robię bułkę i grzeję kiełbaski, a w międzyczasie wymyśla aby podać czarnuszkę i resztę wynalazków i na koniec słonecznik :-) A potem chce mleko i swojego zająca, który stoi na półce od wielkanocy, a potem zaskakuje mówiąc "mama tabletki, woda tak", bo ostatnio nie chce ich brać i w efekcie końcowym mam wolne może godz. 19:00? W moim pokoju bałagan, a więc jeszcze ogarniam i robię opis na mojej stronce. Łukasz do pewnego czasu był spokojny, aż się w końcu uparł "Mama tak" i błąd zrobiłam, ponieważ powinnam była do niego pójść, ale słyszę, że córka mówi "Mama wyjechała". Łukasz chyba nie uwierzył. W każdym bądź razie ustalam z córką, że na przyszłość bez podawania zakłamanych wyjaśnień, bo będzie tak, że faktycznie wyjadę, a on nie uwierzy. Niestety ten błąd sporo mnie kosztował, bo krzyk i kombinacje ok 1h , a potem jeszcze mnóstwo liczenia. Godz. 1:00 mówię "Idziemy spać" i ja szybko zasypiam, ale Łukasz chyba też

 

Andżelika osiągnęła bardzo dużo. Przeskok rozwojowy, który osiągnęła to jest jak cud smiley Praktycznie swoją edukację zaczęła w momencie, gdy zamieszkała z nami i można powiedzieć, że startowała od zera. Irytujący jest fakt, że niektórzy tego nie doceniają i tylko widzą jakieś braki np. ostatnio w pracy wmawiano jej, że marnuje czas będąc w szkole kucharskiej. A ja pytam "A do jakiej miała pójść skoro musiała iść do zawodówki?" Do krawieckiej? Do fryzjerskiej? Umiejętność gotowania zawsze się przyda, aczkolwiek z tego co słyszę to przeważnie myje naczynia, a sporadycznie coś innego np. obiera warzywa, robi jogurty lub sałatki, coś smaży... Ja pomimo tego jestem zadowolona, bo jakby nie było to są nowe doświadczenia i sytuacje w których musi się odnaleźć i w moim odczuciu super sobie radzi. Biorąc pod uwagę, że edukację zaczęła w wieku lat osiem możemy powiedzieć, że to tak jakby 18 lat odjąć osiem, czyli to trochę tak jakby dziecko np 12-letnie wysłać do pracy... do tego prowadzą absurdy przepisów. Chciałam aby poszła do Liceum i nawet robiliśmy badania w poradni, aby odpowiednio ukierunkować temat. Niestety zamiast odpowiednich opisów zaproponowano nam szkołę specjalną sad Nie rozumiem przede wszystkim "Dlaczego słabszych dzieci nie pozostawia się w tej samej klasie?", to i tak dzięki nauczaniu domowemu uzyskałam rok, bo przecież jak uczyła się w domu, to nie ważne, że zrobiła spore postępy i trzeba było pozostawić dla zasady, a raczej w wyniku złośliwości, co mi akurat bardzo pasowało cheeky co dziwniejsze z j. angielskiego kompletnie nic nie umiała i miała 2, a z j. niemieckiego naprawdę sporo potrafiła i dostała 1 wink

Poniżej znajduje się wiersz, który napisała Andżelika, a ja poprawiałam i takich wierszy ma więcej. Andżelika bardzo lubi pisać i sprawia jej to satysfakcję, ale w tym temacie niestety moje umiejętności już ograniczają dalszy rozwój pisania córki :-)

A poniżej życzenia od Andżeliki dla mnie z okazji moich urodzin cheeky

 

Dzisiaj wstało słońce promieniejąc jak złoto,

a blask światła jest jak przezroczyste szkło

i mocne jak żelazo.

To dla Ciebie droga mamo jest ten wiejący wiatr,

który nieustannie porywa...

szalony, niestabilny i niespokojny jak małe dziecko.

Rozkołysuje drzewa, które gibią się zachęcając człowieka do tańca, a więc...

Droga Mamo porwij się w ten wir wiatru, który będzie Cię kołysać, oraz tańcz razem z drzewami,

a żar Słońca niech zagości w Twoim sercu każdego dnia,

a zwłaszcza w dniu Twoich urodzin, które niech będą...

wspaniałe i gorące jak najpiękniejsze lato,

a także radosne jak śpiew ptaków i nigdy niezapomniane.

Życzę Ci przede wszystkim dużo zdrowia, wytrwałości i siły w życiu :-)

 

 

a potem zaskakuje mnie mówiąc "mama tabletki, woda tak"

10.V (wtorek) Andżelika ma dzisiaj w szkole 2 nic nie wnoszące religie, w-f na którym dość często nic nie robią np. wczoraj siedzieli na dworze, kultura językowa przez kilka minut na lekcji, a reszta wolna, matematyka ale nie ma, ponieważ nie ma Pani, no i z całego dnia wychodzi, że tylko j. polski… a więc zostaje w domu. Łukasz budzi się z kiepskim humorkiem 5:30. Godz. 6:20 mobilizuję córkę do czytania "Piesek na medal", a potem uzupełnia łatwiejsze krzyżówki, a ja z Łukaszem jeszcze przysypiamy. Budzę Łukasza godz. 8:30 i czytam na głos jeden rozdział "Piesek na medal". A potem z Andżelika bierzemy karty z pytaniami z gry "Prawda fałsz" i zagadki "Zgaduj zgadula" -GRANNA, a także zagadki "…" i właśnie nie znam nazwy, bo brak na nich nawet logo, ale być może z wydawnictwa Harmonia? Nowe słowa dla Andżeliki to m. in. beret, treser, rajd, brelok, drwal, oaza, kant, kalarepa, order, broszka, rondel, kort, frak, proca, reżyser, orkiestra, rabarbar, reflektor i perkusja ( trzy ostatnie słowa nawet ja słabo znam). Potem Andżelika mnie odpytuje z j. angielskiego jednocześnie osłuchując się z nowymi zdaniami. Godz. 11:00 robię na śniadanie tosty i nawet Łukasz je, a także z Andżeliką ogarniamy trochę kuchnię. Ja tosta łapię myjąc naczynia. Godz. 12:00 siadam obok Łukasza i opisuje miniony dzień. Łukasz w ramach uspokojenia siebie... liczy. Godz. 13:10 sprawdzamy i poprawiamy 10 zadań zrobionych z matematyki z podręcznika dla kl. 5-ej i mamy m.in. zasadę mnożenia przez zero, a także mnożenie działań na dużych liczbach -zasada z przepisywaniem zer. . Trudność była także z zadaniem typu "....."

i na koniec jeszcze raz zagadki. Godz. 15:00 Andżelika ma czas wolny, ale jeszcze rozmowy mobilizujące do pracy i naprowadzające na pozytywne myślenie. Godz.15:38 wychodzi na dwór dać jeść zwierzętom. Tego dnia mam jechać na j. angielski, ale Łukasz ma zmienne humorki, a więc rezygnuje. Z Łukaszem w chwili obecnej jak z jajkiem, trzeba działać z wyczuciem i przemyśleć każdy ruch np. gdy zejdę do kuchni to zaraz woła "Mama tak", ale jeśli uprzedzę mówiąc "idę zrobić tosty" to czasem udaje mi się zyskać trochę czasu, także czasem w tym samym pokoju popisze, poprasuje,... albo po prostu chwilę odpocznę :-) Godz. 17:10 Andżelika ma 1h z telefonem, a ja ćwiczę na Duolingo i czytam historię dla kl. 4-ej. A potem odgrzewam na szybko coś w ramach obiadu. Godz. 23:10 Andżelika wciąż w naszym pokoju i nie może się nagadać. W końcu Łukasz upomina "Andżelika nie mówi", a gdy to nie pomaga, to mówi "Andżelika wyjdź do swojego pokoju". w końcu ja mówię "Idź Ty dziewczyno już idź spać" :-) Godz. 23:45 telefon wypada mi z ręki, bo zasypiam, a Łukasz jeszcze "Dużą łyżkę czarnuszkę tak".. Godz. 00:10 czekając, że zaśnie Łukasz zwijam bandaże i ogarniam trochę pokój. Godz. 00:40 w końcu zasypia, a więcchodzę zrobić herbatę i siadam do komputera.

 

W obecnych czasach zamiast mobilizować dzieci do nauki, to niańczy się robiąc im tym samym krzywdę… bez sensu… Zastanawiam się kiedy w końcu zacznie się o tym otwarcie mówić ? Pytanie "W jaki sposób mobilizować dzieci, które mają wszystko w nosku?"

11.V (środa) Łukasz zasypia może 00:40. Ja chwilę leżę aby zapadł w głębszy sen, a potem wstaję i siadam do komputera chcę pisać na stronie ale zablokowała się i nie wchodzą teksty. W efekcie końcowym skanuję 5 sztuk ćwiczeń. Idę spać 5:20. Andżelika budzi mnie godz. 8:00, ale dobudzam się z 20 minut i wstaje, a potem… wkładam pranie, robię fotki zdjęć z opisów dni z 2018 r. , jem makaron z mlekiem, opisuję miniony dzień, rozmawiam z Andżeliką. Andżelika w tym czasie czyta po cichu leżąc obok Łukasza  i numeruje mi zeszyty z opisami minionych dni. Godz. 9:40 budzimy Łukasza ale chwilę trwa zanim się dobudza. Godz. 10:34 - 11:10 odpytuję córkę z jej notatek z historii z 2018 r, a jeśli czegoś nie wie to naprowadzam podając skojarzenia. Andżelika robi 10 zadań z matematyki, a ja w tym czasie czytam historię i baśń pt. ".....". Łukasz zainteresowany drzewem genealogicznym i pokrewieństwem, a więc po swojemu coś dopytuje. Potem na chwilę przysypiam i może godz. 12:00 śniadanie i przy okazji parę naczyń, potem kawa i przekładam dwa ciastka nutellą. Łukasz oczywiście zainteresowany co ja mam i chce tak samo, a do tego mleko. Godz. 13:50 poświęcamy 30 minut "prawda - fałsz" i problem ze zrozumieniem wypowiedzi typu typu ... "Chrabąszcze nie są szkodnikami?" - odp. "Nie. Larwy chrabąszczy żerują na korzeniach roślin". Mam problem ze zrozumieniem tego typu wypowiedzi, zresztą Andżelika podobnie. Godz.14:00 Andżelika uzupełnia krzyżówkę "Supełka" i jest mocno zaskoczona ja i sama Andżelika, bo jeszcze niedawno miała spory problem i bardzo duzo słów nie potrafiła odgadnąć, a na chwilę obecną tylko 2-3 wyrazów nie wie góra z 5  i na takich przykładach pięknie widać ten jej wciąż postępujący rozwój cheeky Tego dnia nawet Łukasz robi mi wyjątkowo 5 stron. 

 

 

13.V

 

Będę uzupełniać opisy minionych dni, ale na razie mi się cos blokuje na stronie

 

 

Wszystko co pisze na tej stronie to są moje odczucia, moje doświadczenia, moje wnioski... których nikt nie ma prawa mi podważać, ponieważ to jest to co ja odczuwam w wyniku wieloletnich doświadczeń, a one są niestety jakie są, być może kiedyś się zmienią

Galeria: