http://dzieciom.pl/wp-content/uploads/2015/07/FDZzP_logo.jpg

Kwiecień, maj, czerwiec 2020 r.

Kwiecień, maj, czerwiec 2020 r.

Na wstępie poruszę już standardowo problem braku rozumienia mowy przez dzieci. Nie mam żadnych danych, ale podejrzewam, że problem nie jest mały. Dlaczego tak sądzę ? Ponieważ w moim odczuciu ( a specjalistką nie jestem i nie mam dostępu do żadnych danych), dzieci po prostu w obecnych czasach nie czytają. Natomiast przypuszczam, że być może m.in. moje bardzo słabe rozumienie mowy wynikało właśnie z braku czytania w dzieciństwie. Dlaczego nigdy nie czytałam książek ? Nie mam pojęcia i chyba nie do mnie  należałoby kierować to pytanie :)

Druga rzecz, którą pragnę poruszyć, to informację typu, że dzieci mają bardzo dużo nauki i faktycznie zgadzam się z tym, że program jest przeładowany i zbyt duża ilość informacji zbędnych, ale przecież są dzieci, któe sobie z tym świetnie dają radę, więc to tak nie do końca jest nadmiar wiadomości, ale dzieci funkcjonują zbyt słabo aby taki zakres wiadomości ogarnąć. Prowadzi to często do szukania innych metod na zaliczanie dzieciom tego co tak naprawdę nie przyswoiły nawet w najmniejszej części. Obserwuję, że np. dzieci nie uzupełniają ćwiczeń, praktycznie nie piszą  w zeszytach, nie czytają,... "Dlaczego ?"

Ostatnio słyszałam, że niby pobyt w domu nie bardzo służy rodzinom, a ja tak spędziłam z dziećmi wiele lat swojego życia i wiecznie nosek w książkach. W mojej "pracy", bo tak to można nazwać nie ma czegoś takiego jak... wakacje, ferie, święta, urlop, a czasami nawet nocami musiałam siedzieć i pilnować Łukasza. Pamiętam jak dziś... pierwszy wyjazd z Włodkiem, gdy Łukasz był w zerówce i łzy ze szczęścia leciały po policzkach. Oczywiście mając obecne doświadczenia nie dałabym się ubezwłasnowolnić autyzmem i sama bym szukała odmiany, tak jak to robię w chwili obecnej, ale do wszystkiego trzeba dojrzeć  :) Ja wychodząc za mąż w wieku 19 lat byłam bardzo mało samodzielna i dojrzała pod każdym względem. Dziecko w wieku 19-u lat powinno się uczyć, poznawać i doświadczać życia, a nie zawierać związek małżeński. Użyłam nazwy "dziecko", bo fakt, że wyglądem jest się dorosłym, nie oznacza, że także ma się dojrzałość psychiczną.

W obecnych czasach jest trochę moda na "ustępowanie dzieciom" dla tzw. świętego spokoju. To nie jest dobre rozwiązanie, ponieważ są ludzie (dzieci), którzy bez odpowiedniej mobilizacji nie posiadają wewnętrznej potrzeby uzyskiwania więcej niż mają. W tym przypadku brak wymagań powoduje brak jakiegokolwiek dążenia np. do wzbogacania wiedzy, bo... skoro mam pozytywne oceny, to po co mam się uczyć ? W tym przypadku mamy brak myślenia  typu "dla siebie, czy mojej przyszłości". Naprawdę materiał szkolny jest spory, ale dzieci tego nie przerabiają... to jest na zasadzie odhaczania tematów w dzienniku. Zadaję sobie pytanie "Dlaczego dziecko będące na poziomie kl. 4-ej jest w kl. 8 -ej ?" i  "Dlaczego od tego dziecka wymaga się aby rozwiązywało zadania zupełnie nie będące na jego poziomie ?". Czy naprawdę temu dziecku nie można wydrukować zwykłego obliczania, czy dać książki z kl. 5-ej ??? A niech sobie robi samodzielnie nawet siedząc na końcu klasy :) W tym przypadku, to nie jest tylko zatrzymywanie rozwoju dziecka, ale nawet powodowanie "regresu". Podobnie ma się temat z innymi przedmiotami, czyli np. fizyka, czy chemia... dzieci nie rozumieją, ponieważ nie znają pojedynczych słów. Ostatnio czytając kolejny raz zagadki analizowałam "co mi w nich nie pasuje ?" (jakaś trudność) i co się okazało, że w jednej zagadce jest aż ok. 11-tu słów słabo zrozumiałych, bądź nawet wcale np. tresowane, żonglerzy, atleci, klaun, widowisko, tam, jest też, zwany, a to wszystko, gdzieś to, a jak

Zadaję sobie pytanie "Czy to przypadek, że osoba z wykształceniem zawodowym, która w całym swoim życiu przeczytała dosłownie kilka książek, a jedno zdanie pisała dobrych kilka minut... obecnie odruchowo pisze takim językiem, że mało Kto by powiedział, że ma tylko wykształcenie zawodowe. Fakt, że dziecko wydaje się słabo rozwinięte, wcale nie musi być odzwierciedleniem jego umiejętności. Nie udawajmy, że problem nie istnieje i nie skazujemy dzieci na brak edukacji tylko dlatego, że coś nam się wydaje... 

Jest w moim odczuciu  pewien rodzaj blokady i zauważam to u siebie, a także u córki. Na czym to polega? A na tym, że gdy jest dookoła zbyt duża ilość bodźców, to umysł sie wyłącza... jakby taki bezpiecznik. W takim przypadku... informacje docierają w bardzo ograniczonej ilości, a czasami wcale nie są zapamiętywane. Jest także zmiana głosu. Nadmierne wystraszenie i obawy. Brak przytomnego kontaktu... ja to nazywam "wchodzenie w rolę ofiary lub niewiniątka", to jest pewnego rodzaju poszukiwanie "poczucia bezpieczeństwa" w chwili zagrożenia lub nawet niepewności

W moim wieku to już można tylko robić podsumowania i starać się jeszcze dorwać co się dasmiley Najczęściej pojawiająca się myśl w mojej głowie, to "Dlaczego uważamy, że integracja, czyli bycie pomiędzy ludźmi jest  priorytetem i ma "niby" pomagać?". Piszę "niby", ponieważ gdy dziecko funkcjonuje inaczej niż reszta grupy, a plus do tego nie odnajduje się w większej ilości rówieśników, to z integracji nic nie będzie, a w konsekwencji mamy ogromne zaległości w edukacji i ogólnym przyswajaniu wiedzy. W moim odczuciu jesli dziecko najlepiej czuje się w domu, to... stwórzmy mu odpowiednie warunki w miejscu, gdzie jest najkorzystniej, ale... aby nie ograniczać bycia w społeczeństwie wprowadzajmy w grupę stopniowo np.po 1h, a potem 2h...3h...jeśli widzimy, że wszystko jest dobrze, to zwiększamy ilość czasu ale stopniowo. Nie sadzamy do ławki i z dnia na dzień nakazując siedzieć 8h w ławce, bo nie wytrzyma tego. Kładziemy nacisk na to co jest najwazniejsze dla dziecka, a w tym przypadku jest to... mowa, rozumienie jej i powiększanie słownictwa. Z dzieckim przaładowanym emocjonalnie nie popracujemy umysłowo... nie ma takiej możliwości. To jest dosłownie jak "walka z wiatrakami". Kolejna rzecz, to ja przez całe życie byłam "niby" integrowana, bo normalnie chodziłam do szkoły, ale nie doszło do integracji, ze względu na moją "inność". Nie jestem do ludzi otwarta, w znajomościach zachowuje spory dystans, nie potrafię żartować tzw. sztywność zachowań. W dalszym ciągu podczas realnej rozmowy, szczególnie gdy jestem niepewna to wypowiadam się trochę jak analfabetka. Jednym słowem taki "dziwak" trochę... zawsze taka byłam, ale obecnie nie zauważam raczej u siebie cech autystycznych, co miało miejsce jakiś czas temu. Bardziej zmierzam ku cechom zaburzenia RAD. Natomiast zauważam cechy autystyczne u męża m.in. pamięć do liczb i rytualne przyzwyczajenia bycia czegoś w określonym miejscusmiley Oczywiście juz kiedyś pisałam, że tak naprawdę cechy autystyczne ma większość z nas.

Wszystko co osiagnęłam jest wynikiem mojej wieloletniej, konsekwentnej i mozolnej pracy i walki samej ze sobąsmiley Udało mi się to, ponieważ jestem świadoma swojej niedoskonałości. Jestem tylko człowiekiem, który dzisiaj jest, a jutro go nie ma. Zastanawiam się jakie moje życie ma znaczenie na przestrzeni wieków? W mawianie dziecku, że jest idealne, gdy ono czuje, że tak nie jest to ślepa ulica

KWIECIEŃ

10.IV Budzę się godz. 6:00. wstaję ok. 6:30. Piję kawę i jem drożdzówkę. Chwila kręcenia dla ogarnięcia. Godz. 8:00 praca z Łukaszem i ćwiczenie mowy do godz. 9:50. Chwila wolnego na kanapkę z ulubioną konserwą, a ostatnio Włodek kupił jakieś wojskowe z dużą ilością galaretki więc mam co jeść ;) Także piję herbatę z którą godz. 10:10 siadam do komputera uzupełniając opisy na stronce. Godz. 11:00 szybka kąpiel, ale potem schodzi trochę czasu pokrecenie się i rozmowy z córką, więc może (?) 12:00 skanuję zeszyt z ćwiczeń mowy z 2020 r. i wrzucam na stronkę. Niestety na razie mało tego. W międzyczasie trochę sprzątam i godz. 14:45 pobyt z Łukaszem, który maluje na kartce A .... pracę pt. "Masza i niedźwiedż -Święta". Wieczorem chyba jeszcze coś chciałam robić, ale nie wyszło i był odpoczynek.

Zastanawim się, czy jest sens otwierać kolejny folder na następny miesiąc, ponieważ nie ogarniam się czasowo smiley Czasami wstaję godz. 6:00, a dzień kończę godz.1-ej w nocy. Zdarza się, że w międzyczasie  przysypiam np. na siedząco podczas czytania.Ogólnie jestem wyczerpana ... psychicznie, fizycznie i standardowo przemęczona, ale bez tragedii... wszystko w normie, czyli mój standard życiowy. Obecnie szaleństwo KoronaVirusove... mnie ten temat na razie nie dotyczy, ponieważ ja mam swoje większe problemy typu "autyzm". Obecnie wychodzę z założenia, że swoje już doświadczyłam i czasami zmęczenie jest tak duże, że chciałabym zasnąć i nigdy sie nie zbudzić, więc co to dla mnie taki virus ? Natomiast w moim odczuciu "siły wyższe" pokazują nam, że żyjąc na Ziemi jesteśmy tak naprawdę bezbronni w obliczu niespodziewanego zagrożenia. 

Miałam nadzieję, że tablet rozwiąże moje problemy z pisaniem, ale niestety będący w domu jest zepsuty i dopiero teraz przyszedł nowy. Czy to pomoże ? Zobaczymy, w każdym bądź razie staram się jakoś to lepiej zorganizować. 

Na dzień obecny przede wszystkim zabrałam się trochę za porządkowanie swojego życia m.in. układam będący bałagan  na pięciu dyskach, ponieważ wrzucane na szybko materiały są w sporym bałaganie, a ja w czymś takim... nie odnajduję się,,, u mnie musi być wszystko poukładane :) Czasami przygotowanie czegoś zabierze tak dużo czasu, że już nie starczy energii na zakończenie tematu. Także stopniowo ogarniam pokój Łukasza i jest już całkiem ok.

Andżelika... słysząc, że będzie zostawać w domu była przeszczęsliwa. Niestety mój dom, to nie szkoła w której się nie wymaga i odpuszcza wszystko, a kolejny raz okazuje się, że szkoła powoduje "wyłączenie", więc powtórna praca nad odzyskaniem zwykłej współpracy. Z tego co wiem to rodzice narzekają, na obecną sytuację z nauką. No cóż dla mnie jest to codzienność od wielu lat. 

11.IV Praktycznie od rana sprzątanie. Popołudnie w ogrodzie i będąc na słońcu przesadzam jakieś roślinki. W tym czasie z Łukaszem jest Włodek. Wieczorem Łukasz sadzi nasiona nasturcji i oglądamy wspólnie film, na którym ja przysypiam.

12.IV Budze się standardowo godz. 7:00. Wstaję chyba 6:00. Na dzień dobry kawa, trochę marnowania czasu i kąpiel. Godz. 11:00 2h pracy z Łukaszem. Godz. 13:00 1h dość intensywnego chodzenia. Godz. może 18:00 (?) Łukasz naprawia i podkleja rozwalony z papieru Big Ben, a także robi z .... koszyk, jajka, kurczaka, Maszę, Niedźwiedzia, kwiatek, ...  koniec... może 21:00 ?

13.IV Wstajemy godz. 8:00. Ja robię ciasto. Andżelika robi zadania z matematyki, a w międzyczasie ubija pianę. Włodek po delikatnym upomnieniu myje naczynia i... to się nazywa współpraca, a nie, że jedno ma do wykonania tysiąc zadań, a reszta nos w komputerze :) Godz. 9:00 praca z Łukaszem i ćwiczymy mowę, a także czytam "Lalkę", ale brak koncentracji więc odkładam i Łukasz czyta bardzo udaną propozycję książkową pt. "Wielka księga uczuć"  z wyd. Nasza Księgarnia. W międzyczasie jemy śniadanie, które przygotowuje Włodek. Godz. 13:30 przerwa. Ja trochę siedzę i rozmyślam m.in. o tym co mogłabym zrobić, a także z kawą i ciastem siadam trochę przy komputerze. 

Ponieważ dość często zdarza mi się krytykować, więc "Ktoś" może pomyśleć, że wynika to z faktu iż uważam siebie lepszą lub nawet idealną... więc pragnę zapisać, że takie zjawisko nie ma miejsca, ze względu na fakt, że jestem zwyczajnym człowiekiem... bliższym raczej sfery niższej aniżeli wyższej, człowiekiem, który sporo doświadczył i ma ogrom pokory, a także dystans zarówno do siebie jak i do każdego człowieka, a tym samym życia, któe bardzo często bywa niesprawiedliwe. Ludzi natomiast bardzo często porównuję do mrówek, którym szybko możemy zrujnować Świat, podobnie jest z nami, bo nam się tylko wydaje, że dużo możemy, a tak naprawdę w obliczu zagrożenia jesteśmy bezradni jak te mróweczki.  

Według córki 1m to 100 km. Ja sama nie jestem w stanie wszystkiego udźwignąć tym bardziej, żę pół dnia jest w szkole, a po niej rozkojarzona, w związku z tym największy nacisk kładę na to co jest u dziecka najmocniejsze i wiem, że bęzie szybki sukces. W tym przypadku był to... rozwój mowy, czyli poszerzanie słownictwa i jej rozumienie, a matematyka była z doskoku, także sobie odpuściłam przedmioty typu fizyka, chemia czy angielski (ten ostatni bardziej z przekory, aby pokazać, że bez mojej pomocy niczego się nie nauczy i DOSŁOWNIE tak jest, bo nie zna podstawowej odmiany czasownika "tu be")

17.IV Rano podejmuję próbę popracowania z Łukaszem, ale nie idzie mi więc odpuszczam. Popołudniu dzięki kwarantannej skopałam ogródek pod truskawki. Czasami mam tak, że godz. 3:00 w nocy po przebudzeniu mam ochotę wstać i biegać  w celu odreagowania.

18.IV Na dzień dobry kończę kopać pod truskawki zarośnięty trawą ogródek, a potem dostaję nową zabawkę, czyli glebogryzarkę. Popołudniu jeszcze trochę sprzatania i plewienia w ogródku, a wieczorem oglądam dwa filmy. Pierwszy pt. "Skazany", bardzo dobry i pięknie obrazujący jak przypadek może zrujnować człowiekowi życie i drugi "Prawnik z Licolna". Łukasz większość dnia przy komputerze i m.in. przegląda różne teledyski na You Tube :)

 Łukasz w ostatnich trzech dniach mobilizuje się do panowania nad negatywnymi zachowaniami, czyli np. gdy krzyczy, a ja wchodzę do pokoju to robi szeroki uśmiech, że niby jest zadowolony smiley

20.IV Na dzień dobry dla odmiany siadam trochę do maszyny... jakieś drobne naprawy. Wieczorem robię 3 km w 33 min na bieżni. A w ciągu dnia sporo czasu z Andzeliką, któa w końcu po ok. 4 tygodniach w końcu trochę złapała równowagę.

Obecna edukacja szkolna, ale w domu rozwala mi moje zajęcia, ponieważ nie dość, że u córki musiałam odzyskać współpracę, to jeszcze do tego wszystkiego cały czas musze coś tłumaczyć, ze znajomości komputera to temat tak wygląda jakby... nigdy nie miała z nim styczności. Zastanawiam się  "Co Ona robi na informatyce ?", bo nawet podstwowych pojęc nie zna jajk dokument, online, link i do czego służy,.... kolejny przedmiot udowadnia, że bez mojego wsparcia nic nie ruszy do przodu. Zastanawim się "Po co tym dzieciom, te sterty materiałów ?"... mają przecież podreczniki, zadać na podstawie ich po kilka pytań i nie trzeba Internetu. Książka, zeszyt, długopis i wystarczy aby się nauczyć

21.IV Brakuje mi dnia. 

Jestem ciekawa jak duża grupa dzici ma podobne problemy z obsługą komputera... brak znajomości podstawowego słownictwa, typu plik, dokument, platforma, online, link, ... Proszę "prześli dokument na mój komputer"... Co robi dziewczyna ? Szuka numerów na moim komputerze na jaki komputer ma to przesłać ? 

Natomiast  j. angielski kl. 8 i Pani przesyła gotowe odpowiedzi do zadań

25.IV Godz. 1:00 dłuższa kąpiel i spać idę ok. godz. 2:30, a dzień zaczynam ok. godz. 8 -ej. Godz. 9:30 ogród i przygotowywanie ziemi pod truskawki, czyli praca z glebogryzarką i motyką. Godz. 11:00 siadam do komputera i j. angielski. Zerkam po swoich książkach i okazuje się, że mam fajną pomoc pt. "Tablice szkolne - Język angielski" wyd. adamantan, świetnie poukładane informacje. Godz. 15:00 rozopczynam dzień z Łukaszem

Tydzień zarówno mi jak i córce umknął w tak szybkim tempie, że obie byłyśmy dzisiaj przekonane, że jest piątek. Niestety córka z chodzenia do szkoły zupełnie wybita z rytmu pracy, a więc ok 4 tygodni musiałam odzyskiwać współpracę i dopiero wczoraj był pierwszy dzień sukcesu. Sama Andżelika chodziła i cieszyła się chwaląc jak dużo można zrobić jednego dnia. Niektóre dzieci gdy nie mają postawionych odpowiednio wymagań zupełnie się gubią w swojej rzeczywistości. Obecne szkoły mają tak ogromne ograniczenia, że po prostu nie mogą sobie pozwolić na jakiekolwiek wymagania. Ja to rozumiem, ale tak być nie może. Także nie możemy wymagać od dziecka będacego na poziomie kl. 4-ej, czy nawet niżej, aby robiło zadania z kl. 8-ej. Takim postępowaniem skazujemy z góry dziecko na niepowodzenie i zniechęcenie.

Łukasz.... bardzo stopniowo, ale zmierza ku lepszemu. Ostatnio układał puzzle Wieżę Eiffla z ... elementów, a także....... Poza tym mowa... poprawia się i to w fajnym tempie, m.in. mamy o wiele lepsze... rozumienie, reakcje na pytania, używanie zamiennych i bliskoznacznych słów, zdecydowanie więcej śmiechu w humorze oczywiście autystycznym. Różnymi puzzlami chcę wyćwiczyć powrót do cierpliwej i konsekwentnej pracy.

Ja natomiast pomiędzy Andżeliką, Łukaszem, obowiązkami domowymi i swoimi rzeczami. W międzyczasie aby nie zwariować chodzę na dłuższe spacery do lasu (ok. 10 km), a także praca w ogrodzie. Brakuje mi zarówno wyjazdów na tenis, jak i do Wrocławia. wczoraj widziałam lekcję j. angielskiego dla kl. 1-ej i... pomimo tego, że uczę się już od roku tego języka, to dosłownie nic nie rozumiałam z tego co było mówione, a to jest dla kl. 1-ej. Długo miałam problem aby znaleźć odpowiedniego nauczyciela do mojej edukacji j. angielskiego, ale na szczęście udało mi się i jestem naprawdę bardzo zadowolona, ponieważ nauka przebiega od podstaw, czyli układanie zdań i pytań do form Past Simple i Present Simple. Ja to potem wszystko sobie dodatkowo układam zapisując w swoim zeszycie. Odpowiedni zapis pomaga mi w zapamiętaniu schematu i zrozumieniu zasad. Oczywiście korzystam nadal z Duolingo, które jest w sumie podstawą mojej nauki. Także wprowadzam stopniowo coraz więcej słów Łukaszowi, który także ma swoje Duolingo.

05.IV Ostatnie tygodnie pobytu w domu bardzo zrównoważyły zachowania córki. Na plus oczywiście m.in.... pewność siebie, zdecydowanie, gestykulacja, mimika, sposób mówienia i porozumiewania się np. zdecydowanie więcej pyta,... . Poza tym pod moim okiem uczy się jak obsługiwac komputer i np. ... pisząc wiadomość do Nauczyciela zawsze się u upewnia czy dobrze (nawet po kilka razy), podając kilka wersji tej wiadomości. Dlaczego to piszę ??? Bo ja robiłam dokładnie to samo mając ok. 30 - 40 lat, ale dopytując u męża. Myślę, że sam sposób mojego pisania potwierdza, że mój umysł głupi nie był i na swoim przykładzie stwierdzam, że nawet zdolnemu dziecku można bardzo ograniczyć rozwój. Już pisałam "dziecko uczy się poprzez doświadczanie różnych sytuacji"... jeśli będziemy ograniczać dziecku... samodzielność i zaniżać wymagania, a także i przede wszystkim nie będziemy z nim rozmawiać i nie nauczymy czytać książek, to być może zniszczymy mu całe życie smiley  W przypadku gdy mamy małe doświadczenie z ludźmi bywa, że jesteśmy głupio naiwni. Człowiek naiwny będąc w tym paskudnym realnym świecie daje się wykorzystywać, ale jesli ma ambicje, honor i świadomość swojej nieudolności, to będzie sam siebie mobilizował do zmiany swoich zachowań...niestety w tym przypadku całe życie uczy się tego z czym powinien wyjść z domu. Rodzice i rodzina jest jak fundament naszego domu, ale nie takiego zwyczajnego, tylko skomplikowanej konstrukcji. Co się stanie gdy fundament będzie słabo stabilny ?... każdy chyba wie. A co będzie w przypadku dziecka? Brak stabilizacji emocjonalnej, bardzo mała świadomość siebie i swoich możliwości, a tym samym naraźenie na drwiny, manipulację, wykorzystywanie co... tylko pogłębia i tak niezbyt doskonały umysł. Człowiek jest dosłownie w pułapce swojej własnej bezradności.

Obecnie nie ma dnia abym nie płakała, a czasami nawet łzy lecą kilka razy dziennie. Mam odczucie, że od zawsze stoję  nad przepaścią i zastanawiała się co z tym zrobić smiley

19.V Mogę napisać, że nasze 3-letnie piekło z wkraczaniem Łukasza w wiek dojrzałości ma się się ku końcowi smiley Miałam nadzieję, ze będzie to krócej trwało i znowu mamy coś o czym mówią tylko między sobą rodzice, a medialnie chyba cisza. Faktycznie nastąpił pewnego rodzaju regres sięgajacy do początków autyzmu Łukasza m.in. w sferze porozumiewania się okrzyki zamiast mowy, ale ja sobie z tym poradzę... tylko aby nie było skutków ubocznych. Jednym słowem był to był koszmar. 

///////////////////////////////////////////////////////////////////////

10.IV  Uzupełnione 21 stron z ćwiczeń mowy w    http://wedrujac.rafkom.net/edukacja/cwiczenie-mowy-2020-r-0

 

 

Galeria: