http://dzieciom.pl/wp-content/uploads/2015/07/FDZzP_logo.jpg

_

/\/\/\  Klimczok - zaludniony teren Beskidu Śląskiego ( 18.09.2015 r.)  
 
Pobudka o stałej porze. Dzisiaj krótszy dojazd, bo tylko kilkanaście kilometrów do Szczyrku.
Początek trasy spod Sanktuarium Matki Boskiej na Górce ( https://pl.wikipedia.org/wiki/Sanktuarium_Maryjne_w_Szczyrku ), ale durna nawigacja prowadzi nas najbardziej karkołomną drogą (jeszcze gorszą niż wczoraj). Szczęśliwie jednak dojeżdżamy na miejsce i parkujemy samochód w pobliżu Salezjańskiego Domu Młodzieży.
Z mapy wynika, że do celu ma nas doprowadzić szlak koloru niebieskiego i taki też obieramy. Niestety jak się okazuje to nie ten niebieski szlak, którym chcieliśmy iść, a wskazuje na to wkrótce z niczym nie zgadzająca się mapa. Pytam więc o wskazówki starowinki z pobliskiego gospodarstwa, która sama jest słabo zorientowana w temacie, ale wydaje jej się że turyści używają dzikiego szlaku przez las. Potwierdza to też napotkany turysta. Zgrywamy więc topografię terenu z mapą i w zasadzie bez strachu obieramy nieoznakowaną drogę. Dziwi nas fakt, że co kawałek napotykamy jakieś zabudowania mimo trudno dostępnego terenu, a po kilkuset metrach docieramy nawet do osiedla, gdzie instalują zasilanie elektryczne, a same domki stwarzają wrażenie nie tak dawno wybudowanych. 
Od robotników dowiadujemy się, że idąc dalej łąką dojdziemy w końcu do betonowo-ażurowej drogi która prowadzi prosto na Klimczoka. Rzeczywiście tak też się staje choć musimy przechodzić przez teren prywatnej posesji, czym możemy narazić się na niezadowolenie mieszkańców.
Betonowa droga okazuje się naszym niebieskim, zagubionym szlakiem i teraz już w pełnym słońcu mozolnie wspinamy się dosyć stromą drogą wśród nowoczesnych gospodarstw, a nawet napotykamy nowowybudowany ośrodek wypoczynkowy, który chyba będzie wkrótce otwarty.
Z trudem znajdujemy jakieś sensowne miejsce gdzie można usiąść i posilić się. Łukasz oczywiście z zadowoleniem pałaszuje swoje kanapki popijając gorącą herbatą z  termosu. 
Mijają nas grupki młodzieży ubranej w niezobowiązujące stroje, czyli lekką odzież sportową lub miejską, która nijak nie pasuje do wspinaczek górskich. Chyba, że to my przesadzamy z nadmiernością turystycznego ekwipunku.
Po śniadaniu kolejny etap, ale  nareszcie kończy się strome podejście i idziemy bardziej płaskim terenem. Kończy się też betonowa droga, która przechodzi w szeroką drogę bitą. Tu też otwierają się widoki na sąsiednie górki ze Skrzycznem na pierwszym planie. Świeci dotkliwe słońce, a niebo jest nieco przymglone więc i takie są też widoki.
Łukasz w świetnej kondycji, a obietnica schroniska na szczycie dodaje mu energii.
Po przejściu odcinka płaskiego przychodzi znów pora na strome podejście, choć do wyboru mamy dwa warianty. Korzystamy z tego trudniejszego, ale krótszego aby z powrotem zejść dłuższym, ale bardziej płaskim.
Wspinamy się powoli odpoczywając co jakiś czas. Tym sposobem docieramy na Przełęcz pod Klimczokiem skąd trzeba pokonać jeszcze około 400 metrów na szczyt.
Nie bawiąc się zatem w odpoczywanie zdobywamy szczyt podchodząc odsłoniętym stokiem, który zimą jest widać wykorzystywany do narciarskich uciech.
Klimczok ( 1117 m n.p.m. ) ( https://pl.wikipedia.org/wiki/Klimczok ) jest zagospodarowaną turystycznie górą, gdzie znajduje się mała stacja wyciągu orczykowego, liczne ławki i stoły oraz duża wieża przekaźnikowa. 
Rozkładamy się na krótki odpoczynek robiąc pamiątkowe zdjęcia z pięknymi widokami w tle. Korzystamy też z oferty przypadkowego turysty który robi nam serię zdjęć rodzinnych - nawet z pozycji leżącej czym wzbudza naszą wesołość, bo jego nieco przyduży brzuszek zaczyna działać na zasadzie kołyski wink
Z Klimczoka schodzimy wprost do Schroniska PTTK na Klimczoku, gdzie rozsiadamy się w środku przy stołach.
Schronisko jest bardzo dobrze zaopatrzone, więc skłania nas to do zakupu pamiątek, a także poczęstowania się miejscowymi smakołykami. Tak więc dziewczyny raczą się szarlotką, a ja bigosem. Łukasz jest mniej tradycjonalny więc życzy sobie najpierw lody, a potem pepsi.
Powrót szlakiem zielonym, a następnie niebieskim z licznymi widokami na pasma górskie i leżący u podnóża Szczyrk.
Dochodzimy do parkingu odwiedzając po drodze Sanktuarium Matki Boskiej na Górce.
Zjazd łagodniejszą drogą. Jedziemy prosto do naszego apartamentu. Na miejscu jesteśmy przed godziną 16:00 i zamawiamy obiad na dowóz z pobliskiej Restauracji Colorata, którą polecili nam nasi gospodarze. Ich niestety już nie ma, bo wyjechali na parę dni do rodziny w Warszawie. Pozostaliśmy sami.
Obiad bardzo dobry, a jest to pizza dla Łukasza, a dla nas różne rodzaje makaronów którymi się wymieniamy.
Dzisiejszy dystans to około 8 km, a przewyższenia około 500 m ( znowu zapomniałem GPS-a ).
                                                                            Włodek  
Galeria: